Bentley Torcal. Czwarta linia modelowa i pierwszy Bentley zasilany wyłącznie prądem
Bentley pokazał w Londynie model Torcal. To elektryczny SUV o długości pięciu metrów, z mocą do 888 KM, zasięgiem do 600 km i dźwiękiem napędu nagranym przez muzyków.
Po Continentalu, Flying Spurze i Bentaydze przychodzi czas na czwartą linię modelową. Torcal jest pierwszym Bentleyem z napędem wyłącznie elektrycznym i według prezesa marki, Franka-Steffena Wallisera, jednym z najważniejszych modeli w jej 107-letniej historii. Ma też być wzorem dla kolejnych Bentleyów, bez względu na rodzaj napędu.
Liczby
Torcal występuje w dwóch wersjach. Podstawowa ma 821 KM i 1194 Nm, przyspiesza do setki w 3,4 s i osiąga 250 km/h. Wersja S ma 888 KM i 1350 Nm z włączonym Launch Control, do setki potrzebuje 2,9 s, a rozpędza się do 260 km/h. To najwyższy moment obrotowy w historii marki. Bentley przyznaje przy tym otwarcie, że nie szukał ekstremalnych przyspieszeń, bo większość klientów uważa je za niekomfortowe.
Napęd tworzą dwa silniki synchroniczne, po jednym na oś. Z tyłu pracuje mechanizm różnicowy ze sprzęgłami wielopłytkowymi na obu półosiach. Bateria składa się ze 192 ogniw, pracuje w architekturze 800 V i ma 113 kWh pojemności netto. Ładowarka o mocy 400 kW uzupełnia energię od 10 do 80 procent w około 16 minut, a 161 km zasięgu dokłada w siedem minut. Zasięg wynosi do 600 km, gwarancja na baterię to 10 lat lub 100 000 mil, czyli około 161 000 km.
Zawieszenie bez stabilizatorów
Torcal jako pierwszy Bentley ma w pełni aktywne zawieszenie. Każdy amortyzator może niezależnie podnosić lub opuszczać swój róg auta, więc stabilizatory poprzeczne nie są potrzebne. Tylne koła skręcają o maksymalnie pięć stopni, co przy pięciu metrach długości daje średnicę zawracania 11,1 metra.
Hamulce żeliwne mają tarcze 420 mm z przodu i 370 mm z tyłu. Za dopłatą można zamówić ceramiczne, z przednimi tarczami 440 mm, według Bentleya największymi na świecie.
Mimo długości Torcal jest najkrótszym czterodrzwiowym modelem w gamie. Bagażnik ma 460 litrów, a pod przednią maską jest jeszcze 90 litrów.
Wnętrze: fizyczne przyciski zostają
Za projekt odpowiada zespół Robina Page’a z Crewe. Z przodu pojawia się podświetlana maskownica w kształcie rombu, a romb jako motyw wraca w całym aucie. Tylne błotniki są mocno wysunięte nad koła, co projektanci nazywają „spoczywającą bestią”.
W kabinie Bentley zostawił fizyczne przyciski na konsoli i kierownicy. Fotele są nowe, z 16-kierunkową regulacją, wentylacją i masażem, a w wersji Wellness Seat masaż obejmuje także siedzisko. Tylna kanapa po raz pierwszy w historii marki składa się elektrycznie. Nowością jest tapicerka ze stuprocentowej wełny merynosowej, opracowana z tkalnią Fox Brothers z Somerset. Według Bentleya to pierwsza taka tkanina samochodowa na świecie.
Cztery tryby jazdy zmieniają nie tylko pracę podwozia, ale też światło, klimatyzację i ilość informacji na ekranach. Tryb Comfort potrafi schować wszystko poza najważniejszymi danymi.
V8 grane na altówce
Najbardziej nietypowy jest dźwięk. Zamiast elektronicznej imitacji Bentley nagrał rytm swojego 6,75-litrowego V8 na prawdziwych instrumentach: perkusji, altówce i gitarze basowej. W trybie Sport jest głośniej, a dźwięk można też całkiem wyłączyć. Kierunkowskaz to nagranie młotka uderzającego w skórę w tapicerni w Crewe, a dźwięki ekranu pochodzą z kryształowego szkła.
Ceny i terminy dostaw w Polsce nie zostały jeszcze ogłoszone. Bentley ma u nas salony w Warszawie i Katowicach.
