Rolex złamał własne zasady. Cztery Daytony, których nie da się po prostu kupić
Rolex stworzył cztery unikatowe Daytony inspirowane porami roku. 28 września trafią na aukcję Phillips w Londynie, a cały dochód wesprze dwie fundacje.
Sekcja: Po godzinach
Rolex ma talent do sprzedawania przedmiotów, których ludzie bardzo chcą kupić, w sposób sprawiający wrażenie, jakby firma wcale szczególnie nie chciała im ich sprzedać.
To jedna z tych niezwykłych umiejętności świata luksusu.
Idziesz do salonu po zegarek.
Masz pieniądze.
Zegarek teoretycznie istnieje.
I mimo tych trzech sprzyjających okoliczności wcale nie oznacza to, że z niego wyjdziesz z zegarkiem.
Ferrari przez lata robiło podobne rzeczy z samochodami, Hermès robi to z torebkami, a Rolex doprowadził tę sztukę do poziomu, przy którym zwykła transakcja handlowa zaczyna przypominać proces rekrutacyjny do służb specjalnych.
Dlatego właśnie to, co marka zrobi 28 września w Londynie, jest tak ciekawe.
Rolex wystawi publicznie na aukcji cztery absolutnie unikatowe Cosmography Daytona.
Jedna sztuka każdego.
Wiosna.
Lato.
Jesień.
Zima.
I tym razem nie trzeba mieć znajomego znajomego autoryzowanego sprzedawcy.
Trzeba mieć tylko absurdalnie dużo pieniędzy.
Co, przyznajmy, upraszcza sytuację.
Rolex Four Seasons, czyli subtelność właśnie wyszła z pokoju
Cztery zegarki powstały w ramach projektu The Four Seasons i zostaną sprzedane oddzielnie przez dom aukcyjny Phillips w Londynie 28 września 2026 roku. Cały dochód z aukcji ma zostać przekazany Federer Foundation oraz organizacji Re:wild, współtworzonej przez Leonardo DiCaprio. 1
To nie są Daytony dla osób, które uważają, że zegarek powinien dyskretnie wystawać spod mankietu.
One prawdopodobnie najpierw wchodzą do pokoju, a dopiero później właściciel.
Rolex użył białego, żółtego i różowego złota oraz platyny, a następnie uznał najwyraźniej, że nadal jest zbyt skromnie, dlatego pojawiły się brylanty, szafiry, turmaliny, chryzopraz, lepidolit, turkus, rubin, mokait, opal i lapis lazuli. 1
Jeżeli po przeczytaniu poprzedniego zdania macie wrażenie, że opisuję wnętrze skarbca jakiegoś XIX-wiecznego monarchy, to mniej więcej o taki efekt chodzi.
Wiosna: 54 diamenty, bo 53 wyglądałyby biednie
Wersja Spring ma kopertę z 18-karatowego białego złota, tarczę z chryzoprazu, liczniki z lepidolitu, 36 fioletowych szafirów na bezelu oraz kolejnych 11 szafirów pełniących funkcję indeksów.
Do tego 54 brylanty na uchwytach koperty i osłonie koronki. 1
Nie wiem, kto pierwszy uznał, że Daytona potrzebuje 54 brylantów.
Podejrzewam jednak, że nie była to osoba używająca określenia „quiet luxury”.
Lato wygląda tak, jakby Miami wygrało z Genewą
Summer powstało z różowego złota Everose.
Rolex połączył je z turkusową tarczą, licznikami z rubinu, różowymi szafirami i, oczywiście, kolejnymi brylantami. 1
Brzmi okropnie.
Wygląda znakomicie.
I to jest jedna z największych pułapek dobrze zaprojektowanego luksusu, ponieważ ktoś może wziąć zestaw kolorystyczny, który w katalogu wyposażenia samochodu kazałby natychmiast zamknąć konfigurator, zastosować go do zegarka za fortunę i nagle wszyscy zgodnie stwierdzamy, że to sztuka.
Może rzeczywiście jest.
Jesień jest prawdopodobnie najbardziej elegancka
Autumn ma kopertę z żółtego złota, tarczę z mokaitu, liczniki z chryzoprazu i bezel pokryty 36 zielonymi turmalinami. 1
To połączenie mogłoby wyglądać jak projekt hotelowego baru z Dubaju.
Nie wygląda.
I tu zaczyna być widać, dlaczego Rolex może robić rzeczy, które w rękach większości innych firm skończyłyby się estetyczną katastrofą.
Proporcja.
Wykończenie.
Dobór kamieni.
Kolor.
I ta irytująca pewność siebie marki, która wie, że nie musi pytać nikogo o zgodę.
Zima nie zna pojęcia „wersja bazowa”
Winter jest z platyny 950.
Tarcza powstała z niebieskiego opalu, liczniki z lapis lazuli, indeksy są diamentowe, a 36 szafirów na bezelu przechodzi gradientem od błękitu do fuksji.
Plus 54 brylanty, bo najwyraźniej ustaliliśmy już, że bez nich zegarek byłby zbyt użytkowy. 1
To nie jest zegarek do sprawdzania godziny.
Godzinę można sprawdzić na telefonie.
To jest obiekt.
Trochę biżuteria.
Trochę rzemiosło.
Trochę inwestycja.
Trochę komunikat dla reszty świata.
I zapewne w około 0,3 proc. urządzenie do odmierzania czasu.
Najciekawsze jest jednak nie to, jak wyglądają
Rolex robił ekstrawaganckie zegarki wcześniej.
Robił zegarki z kamieniami.
Robił nietypowe tarcze.
Robił limitowane i bardzo rzadkie konfiguracje.
Ale marka niezwykle rzadko zachowuje się w tak otwarty sposób wobec świata kolekcjonerskiego.
GQ zwraca uwagę, że wcześniej te cztery sztuki miały według informacji Hodinkee zostać zaoferowane jako zestaw za około 4 mln franków szwajcarskich, a zainteresowanie miało zgłosić ponad tysiąc potencjalnych klientów. Pojawiać miały się nawet deklaracje gotowości zapłaty 10 mln dolarów. Ostatecznie Rolex zmienił plan i zdecydował się na publiczną aukcję charytatywną. 2
Tu właśnie historia robi się znacznie ciekawsza od samego zegarka.
Rolex nie potrzebuje aukcji.
Rolex nie potrzebuje rozgłosu wokół Daytony.
I z całą pewnością nie potrzebuje tworzyć sztucznego popytu na model, którego zwykłej wersji wielu klientów i tak nie potrafi kupić bez wpisania się na listę, która czasami przypomina listę oczekujących na organ do transplantacji.
Robi to, ponieważ może.
A luksus bardzo często zaczyna się właśnie w tym miejscu.
Luksus nie polega już na tym, że rzecz jest droga
Drogich rzeczy jest dziś mnóstwo.
Można kupić SUV-a za milion złotych.
Zegarek za pół miliona.
Torebkę za cenę mieszkania.
Butelkę whisky, której człowiek rozsądny nie odważyłby się otworzyć, bo po otwarciu z przedmiotu inwestycyjnego zmienia się w napój.
Cena przestała być wystarczającym wyróżnikiem.
Prawdziwa waluta luksusu to dziś dostęp.
Możliwość kupienia czegoś, czego inni kupić nie mogą.
Otrzymania zaproszenia.
Dostania allocation.
Bycia na liście.
Wiedzy, że wyprodukowano dokładnie jedną sztukę.
Four Seasons jest podręcznikowym przykładem tego mechanizmu.
Nie kupujesz Daytony.
Kupujesz tę Daytonę.
Jedyną.
I nawet gdyby Rolex jutro wyprodukował zegarek obiektywnie piękniejszy, ten nadal pozostanie tym egzemplarzem, o którym można powiedzieć:
drugiego nie ma.
To bardzo potężne zdanie w świecie ludzi, którzy mają już wszystko.
Motoryzacja zna dokładnie ten sam mechanizm
Dlatego takie rzeczy interesują nas w Autometrze.
Świat samochodów premium i świat zegarków od dawna mówią dokładnie tym samym językiem.
Porsche Sonderwunsch.
Ferrari Tailor Made.
Bentley Mulliner.
Rolls-Royce Coachbuild.
Jednorazowe specyfikacje.
Kolory z archiwum.
Materiały wykonane specjalnie dla klienta.
Numery seryjne.
Historie.
Pochodzenie.
Rzadkość.
Nie chodzi już tylko o to, żeby samochód był szybszy.
Chodzi o to, żeby Twój samochód był inny.
Co ciekawe, funkcjonalnie często nie zmienia się prawie nic.
Ferrari nadal jedzie.
Rolex nadal pokazuje godzinę.
Ale człowiek jest dziwnym stworzeniem, które potrafi przywiązać ogromną wartość do faktu, że jego przedmiot różni się od przedmiotu sąsiada odcieniem lakieru, rodzajem przeszycia albo kilkoma kamieniami osadzonymi w miejscu, w którym wcześniej kamieni nie było.
I wiecie co?
To jest całkowicie irracjonalne.
A zarazem doskonale ludzkie.
Daytona sama w sobie jest już symbolem
Cosmograph Daytona powstał jako chronograf związany z motorsportem.
Dzisiaj relacja dużej części właścicieli Daytony z wyścigami samochodowymi kończy się prawdopodobnie na oglądaniu Formuły 1 w hotelowym barze, ale nie ma w tym nic złego.
Przedmioty z czasem odrywają się od pierwotnego przeznaczenia.
Land Rover przestał być tylko autem dla ludzi chodzących w kaloszach.
G-Shock nie jest kupowany wyłącznie przez ludzi pracujących młotem pneumatycznym.
A Daytona stała się czymś większym niż chronograf.
Stała się znakiem.
Paul Newman miał w tym spory udział. Jego Daytona została w 2017 roku sprzedana za 17,8 mln dolarów i nadal pozostaje najdroższym Rolexem sprzedanym na aukcji. 2
Czy Four Seasons pobije ten rekord?
Nie wiem.
I bardzo lubię fakt, że Rolex nie podał oficjalnej estymacji, która próbowałaby nam powiedzieć, ile powinniśmy uważać za dużo.
Rynek zrobi to sam.
Aukcja będzie testem czegoś większego
28 września nie będziemy więc obserwować tylko sprzedaży czterech zegarków.
Będziemy obserwować, jak bardzo potrafimy wycenić unikalność.
Kamienie mają wartość.
Metale mają wartość.
Mechanizm ma wartość.
Marka ma wartość.
Ale ogromna część finalnej ceny będzie pochodziła z czegoś, czego nie da się zważyć ani zmierzyć suwmiarką.
Historii.
Jedyności.
Emocji.
Prestiżu.
I zbiorowej zgody bogatych ludzi, że właśnie ten przedmiot jest wart więcej niż bardzo dobry dom.
To fascynujący mechanizm.
Trochę absurdalny.
Trochę piękny.
Dokładnie dlatego świat luksusu jest ciekawy.
Czy chciałbym którąś mieć?
Oczywiście.
Jestem dziennikarzem, nie ascetą.
Wybrałbym Jesień.
Żółte złoto, mokait, zieleń.
Ma w sobie dokładnie tyle przesady, żeby wyglądać fantastycznie, ale jeszcze nie tyle, żeby człowiek stojący po drugiej stronie restauracji potrzebował okularów przeciwsłonecznych.
Natomiast gdybym rzeczywiście miał pieniądze potrzebne do zakupu jednej z tych Dayton?
Tu sytuacja robi się bardziej skomplikowana.
Za kilka milionów można kupić wiele bardzo dobrych zegarków.
Można kupić bardzo dobre samochody.
Można kupić dom.
Można też zrobić coś rozsądnego.
Ale skoro doszliśmy już do poziomu finansowego, na którym wybór pomiędzy unikatowym Rolexem a nieruchomością w Toskanii jest realnym problemem dnia codziennego, rozsądek najwyraźniej dawno opuścił spotkanie.
I może właśnie o to chodzi
Rolex przez dekady zbudował markę na powtarzalności.
Submariner wygląda jak Submariner.
Datejust wygląda jak Datejust.
Daytona wygląda jak Daytona.
Zmiany są ostrożne, stopniowe, czasem tak subtelne, że trzeba postawić dwa modele obok siebie i poprosić człowieka z forum zegarkowego o 40-minutową prezentację.
A potem firma robi cztery zegarki wyglądające tak, jakby ktoś otworzył sejf z kamieniami szlachetnymi i powiedział:
„Dobrze. Teraz wszystkie.”
I, paradoksalnie, właśnie dlatego to działa.
Największy luksus nie polega przecież na przestrzeganiu zasad.
Polega na tym, że przez lata przestrzegasz ich tak konsekwentnie, iż kiedy w końcu jedną złamiesz, wszyscy natychmiast to zauważają.
28 września zobaczymy, ile dokładnie jest to warte.
Podejrzewam, że bardzo dużo.
W SKRÓCIE
-
Rolex stworzył cztery unikatowe Cosmography Daytona inspirowane czterema porami roku.
-
Każda sztuka istnieje w jednym egzemplarzu.
-
Aukcja odbędzie się 28 września 2026 roku w Londynie i poprowadzi ją Phillips.
-
Cały dochód trafi do Federer Foundation i Re:wild.
-
Zegarki wykorzystują złoto, platynę, naturalne kamienie, szafiry, turmaliny i brylanty. 1
AUTOMETR / OBIEKT POŻĄDANIA
Rolex Cosmograph Daytona Four Seasons
Produkcja: po 1 sztuce z każdego wariantu
Aukcja: 28.09.2026
Miejsce: Londyn
Dom aukcyjny: Phillips
Cena: dowiemy się, gdy najbogatsi ludzie na sali przestaną podnosić ręce.
Linkowanie wewnętrzne
Docelowo podpinamy:
-
10 zegarków dla kierowców
-
Porsche Sonderwunsch. Ile kosztuje bycie wyjątkowym
-
Garaż idealny za milion złotych
-
Monterey Car Week
-
Obiekt pożądania jako stały landing sekcji
Źródła
O autorze
Artur JastrzębskiPisze o rynku, marketingu, technologii i designie. Autor formatu Z prawego fotela, w którym ocenia samochody z perspektywy pasażera.
Wszystkie teksty autora