Volvo EX60. Najważniejsze Volvo od lat ma jeden problem: musi być naprawdę dobre
Volvo EX60 kosztuje od 281 900 zł, oferuje do 810 km WLTP i ładowanie 10-80 proc. od 16 minut. Sprawdzamy, czy elektryczny następca sukcesu XC60 spełnia oczekiwania.
Volvo potrafiło kiedyś zbudować markę na bardzo prostym zestawie skojarzeń: bezpieczeństwo, kombi, Szwecja i fotel, z którego człowiek wysiadał po ośmiuset kilometrach w lepszym stanie niż z większości kanap stojących we własnym salonie.
Później zrobiło się trudniej.
Przyszły SUV-y, elektryfikacja, ekrany, nowi właściciele, nowi konkurenci, chińska ofensywa, Tesla, oprogramowanie, problemy pierwszych generacji aut elektrycznych i cała branża próbująca jednocześnie przekonać klientów, że rewolucja właśnie się odbywa oraz że absolutnie nie ma się czego obawiać.
W samym środku tego zamieszania pojawia się EX60.
Nie jest najmniejszym Volvo.
Nie jest największym.
Nie jest też najbardziej egzotycznym.
I właśnie dlatego może być dla firmy najważniejszy.
To elektryczny odpowiednik segmentu, w którym XC60 przez lata robiło dla Volvo coś niezwykle przyjemnego: sprzedawało się bardzo dobrze bez konieczności tłumaczenia klientom, po co właściwie istnieje.
EX60 ma zrobić to samo w świecie elektrycznym.
Tyle że tym razem poprzeczka leży znacznie wyżej.
Volvo zaczęło dostawy pierwszych samochodów w Europie w lipcu 2026 roku, a wcześniej zwiększało planowaną produkcję z powodu popytu, który według firmy przekroczył prognozy. Produkcja odbywa się w Torslandzie pod Göteborgiem, a Volvo podkreśla, że jest to pierwszy w pełni elektryczny model marki zaprojektowany, rozwinięty i produkowany w Szwecji. 1
EX60 ma być elektrycznym XC60. I to jest znacznie trudniejsze, niż brzmi
Największym komplementem dla XC60 było przez lata to, że nie wymagał ideologii.
Kupujący nie musiał być fanem motoryzacji, elektromobilności, technologii ani skandynawskiego designu. Mógł po prostu potrzebować rodzinnego SUV-a klasy premium, który wygląda dobrze, jest bezpieczny, wygodny i nie zmusza sąsiadów do pytania, czy właśnie przeżywa kryzys wieku średniego.
EX60 próbuje przejąć tę rolę.
Volvo ustawiło go dokładnie w sercu segmentu średnich SUV-ów premium. Ma 4803 mm długości, 2970 mm rozstawu osi i pięć miejsc, czyli proporcjami pozostaje samochodem dużym, ale jeszcze nie takim, który przy wjeździe do parkingu podziemnego wymaga konsultacji z architektem. 2
To rozsądna decyzja.
Rynek nie potrzebuje kolejnego elektrycznego monumentu technologii.
Potrzebuje samochodu, do którego człowiek może wsiąść po XC60 i nie zastanawiać się przez pierwsze trzy dni, dlaczego wszystkie rzeczy, które kiedyś działały normalnie, teraz wymagają tutorialu.
Trzy wersje. Każda szybka. Jedna absurdalnie szybka
Polska oferta zaczyna się od 281 900 zł za P6. Ta wersja ma napęd na tył, 374 KM, 480 Nm, baterię 83 kWh i do 611 km zasięgu WLTP. Setka zajmuje jej 5,9 s.
Wyżej jest P10 AWD za 294 900 zł. Dostajemy 510 KM, 710 Nm, baterię 95 kWh, napęd na cztery koła i do 660 km WLTP. 0-100 km/h trwa 4,6 s.
Na szczycie znajduje się P12 AWD od 320 900 zł. Tu Volvo oferuje 680 KM, 790 Nm, baterię 117 kWh, do 810 km zasięgu WLTP i sprint do setki w 3,9 s. Maksymalna prędkość wszystkich wersji jest ograniczona do 180 km/h. 2
680 KM w rodzinnym Volvo.
To zdanie samo w sobie dobrze pokazuje, dokąd dotarła motoryzacja.
Jeszcze niedawno moc na tym poziomie oznaczała samochód, który miał ceramiczne hamulce, karbonowe elementy i właściciela ćwiczącego nazwisko instruktora na Nürburgringu.
Dziś można mieć podobną liczbę koni w aucie, którym rano odwozi się dziecko do szkoły, a po południu kupuje karmę dla psa.
Czy EX60 potrzebuje 680 KM?
Nie.
Czy klienci premium lubią wiedzieć, że mogą mieć 680 KM?
Oczywiście.
I dlatego wersja istnieje.
Najważniejsza liczba nie ma jednak nic wspólnego z mocą
810 km.
To deklarowany maksymalny zasięg wersji P12 AWD według WLTP.
Jeżeli rzeczywisty wynik zbliży się choćby rozsądnie do tej liczby, EX60 trafia dokładnie w największą psychologiczną przeszkodę elektromobilności.
Nie brak ładowarek.
Nie ceny prądu.
Nie nawet sama cena auta.
Niepewność.
Klient samochodu za ponad 300 tys. zł nie chce budować sobotniego wyjazdu wokół aplikacji pokazującej dostępność ładowarek.
Chce wsiąść i jechać.
Volvo mówi wprost, że EX60 ma ograniczyć problem „range anxiety”, a wersja P12 oferuje największy deklarowany zasięg w historii elektrycznych modeli marki. P6 ma do 611 km, P10 do 660 km, a P12 do 810 km WLTP. 1
Oczywiście WLTP nadal pozostaje WLTP.
To trochę jak informacja hotelu, że centrum miasta jest „w zasięgu krótkiego spaceru”. Wszystko zależy od definicji krótkiego i od tego, kto idzie.
Dlatego właśnie tutaj Autometr będzie miał pracę do wykonania.
Nie interesuje nas tylko liczba z katalogu.
Interesuje nas zasięg przy 120 km/h, zasięg przy 140 km/h, miasto, temperatura, zużycie i powtarzalność wyniku.
I dopiero wtedy będzie można powiedzieć, czy EX60 rzeczywiście rozwiązuje problem zasięgu, czy tylko bardzo elegancko go opisuje.
16 minut jest prawdopodobnie ważniejsze niż 810 kilometrów
P6 i P10 mają deklarowane ładowanie od 10 do 80 proc. w około 16 minut. P12, mimo większej baterii, potrzebuje około 19 minut. Wszystkie warianty korzystają z architektury 800 V. Volvo podaje maksymalnie 350 kW dla P6 oraz 400 kW dla wersji P10 i P12. 2
I tu zaczyna się najciekawsza część współczesnej elektromobilności.
Przez lata branża ścigała się przede wszystkim na zasięg.
Teraz coraz bardziej liczy się czas odzyskania zasięgu.
Bo jeśli samochód przejeżdża realne 450-500 km na autostradzie, a następne kilkaset kilometrów można dołożyć w czasie, w którym kierowca kupuje kawę i odkrywa, że na stacji benzynowej kanapka kosztuje już tyle co lunch w centrum miasta, cały problem zaczyna wyglądać inaczej.
To właśnie ten parametr może decydować o tym, czy elektryk jest samochodem do wszystkiego, czy tylko autem wymagającym od właściciela nowej dyscypliny planowania.
DO TESTU
W egzemplarzu prasowym obowiązkowo mierzymy:
-
ładowanie 10-80 proc. na ładowarce minimum 350/400 kW,
-
temperaturę baterii przed ładowaniem,
-
średnią moc ładowania,
-
energię faktycznie dostarczoną do baterii,
-
czas dojścia od 10 do 50, 70 i 80 proc.,
-
zasięg odzyskany w 10, 15 i 20 minut.
Nie wpisujemy Autometr Score przed wykonaniem tych pomiarów.
Najbardziej interesuje mnie jednak P6
W świecie premiery naturalnie najwięcej uwagi dostaje P12.
810 km.
680 KM.
3,9 s do setki.
Liczby robią robotę.
Ale jeśli EX60 ma rzeczywiście stać się samochodem masowo kupowanym przez klientów XC60, najciekawsza może być właśnie podstawowa wersja P6.
281 900 zł.
611 km WLTP.
374 KM.
5,9 s do setki.
Tylny napęd.
83 kWh.
W normalnym świecie 374 KM w rodzinnym SUV-ie uznalibyśmy za bardzo dużo.
Elektryfikacja trochę popsuła nam skalę.
Jeżeli P6 okaże się cichy, dobrze wyważony, efektywny i nie będzie sprawiał wrażenia wersji stworzonej tylko po to, żeby klient po konfiguracji awansował do droższej odmiany, może być zdecydowanie najrozsądniejszym EX60.
I być może najlepszym.
Volvo ma dziś przewagę, której nie da się wpisać do tabeli
Konkurencja w tym segmencie jest potężna.
BMW.
Mercedes.
Audi.
Tesla.
Porsche.
Polestar.
Nowe marki chińskie.
Każdy potrafi dziś zrobić elektryczny SUV z dużym ekranem, bardzo dobrym przyspieszeniem i zasięgiem wystarczającym do codziennego życia.
Volvo musi więc sprzedawać coś więcej.
I nadal ma jeden bardzo mocny kapitał.
Zaufanie.
Nie chodzi tylko o bezpieczeństwo w zderzeniu.
Chodzi o całą filozofię samochodu.
Volvo przez dekady budowało wizerunek marki projektującej auta dla ludzi, którzy chcą mieć dobry samochód, ale niekoniecznie chcą, żeby cały świat wiedział, że kupili drogi samochód.
To niezwykle atrakcyjna nisza.
XC60 idealnie ją zagospodarował.
EX60 musi zrobić to samo w nowej erze.
Jeżeli zacznie wyglądać jak urządzenie technologiczne przebrane za Volvo, przegra część tego kapitału.
Jeżeli pozostanie Volvo, które po prostu ma elektryczny napęd i znacznie lepszą elektronikę, może wygrać bardzo dużo.
Wnętrze będzie jednym z najważniejszych testów
EX60 ma 11,4-calowy wyświetlacz kierowcy i centralny, zakrzywiony ekran OLED o przekątnej 15,04 cala. Na wyposażeniu znajdziemy m.in. pompę ciepła, klimatyzację trzystrefową, funkcję Plug & Charge, ładowanie dwukierunkowe i ładowarkę pokładową 22 kW. 2
Na papierze wszystko wygląda bardzo dobrze.
Tyle że w 2026 roku ekran nie jest już zaletą samą w sobie.
Duży ekran ma dziś praktycznie każdy samochód.
Pytanie brzmi:
czy działa dobrze?
Czy najważniejsze funkcje są tam, gdzie człowiek ich szuka?
Czy samochód nie próbuje wychowywać kierowcy co trzy minuty komunikatem?
Czy można wsiąść po tygodniu przerwy i nadal pamiętać, gdzie są podstawowe funkcje?
Czy system jest szybki?
Czy interfejs jest czytelny w słońcu?
Czy część funkcji nie została przeniesiona do menu tylko dlatego, że projektant uznał, iż „minimalizm” dobrze wygląda na slajdzie?
Pierwsze elektryczne Volvo potrafiły być pod tym względem nierówne.
EX60 nie może sobie na to pozwolić.
To model zbyt ważny.
Komfort będzie ważniejszy niż 680 KM
Volvo zawsze miało bardzo dobre fotele.
To nie jest najbardziej efektowna część recenzji samochodu, ale po pięciuset kilometrach potrafi być ważniejsza niż liczba głośników i animacja świateł przy otwieraniu.
EX60 waży od 2189 kg w P6 do 2405 kg w P12. 2
To dużo.
Nie tragicznie jak na dużego elektryka, ale wystarczająco dużo, by zawieszenie miało sporo pracy.
Samochód musi jednocześnie:
być stabilny przy wysokiej prędkości, dobrze tłumić poprzeczne nierówności, nie kołysać się przesadnie i nie przypominać przy krótkich uderzeniach, że bateria waży mniej więcej tyle, ile kiedyś cały mały samochód.
To będzie jeden z najważniejszych elementów testu.
Nie sprint.
Nie Launch Control.
Po prostu 500 kilometrów.
Jeżeli wysiądziemy wypoczęci, Volvo zrobiło swoją robotę.
Prowadzenie nie musi być sportowe. Musi być dobre
EX60 nie powinien próbować udawać BMW M.
To nie jest zarzut.
W świecie samochodów coraz częściej mylimy „dobrze się prowadzi” z „jest twardy, szybki i reaguje na każdy ruch kierownicą jak terier po espresso”.
Volvo powinno pójść inną drogą.
Stabilność.
Przewidywalność.
Dobra kontrola masy.
Naturalna reakcja.
Poczucie bezpieczeństwa.
Płynność.
Jeżeli potrafi przy okazji sprawić kierowcy przyjemność, świetnie.
Ale nikt rozsądny nie wybiera EX60 po to, żeby ustanawiać czas w lokalnym rondzie.
DO TESTU
Własna ocena prowadzenia obejmie:
-
reakcję na szybkie zmiany kierunku,
-
kontrolę przechyłów,
-
zachowanie przy gwałtownym hamowaniu,
-
trakcję na mokrym,
-
pracę ESP,
-
precyzję kierownicy,
-
hamowanie rekuperacyjne,
-
łatwość dozowania hamulca mechanicznego i regeneracyjnego.
Tu nie publikujemy żadnej oceny przed jazdą.
P12 może mieć 810 km, ale wozi ze sobą 117 kWh baterii
Największa bateria robi wrażenie.
117 kWh.
To gigantyczny magazyn energii.
Daje bardzo duży zasięg, ale ma swoją cenę.
Masę.
Koszt.
Zużycie materiałów.
Czas ładowania.
I prawdopodobnie cenę ubezpieczenia oraz naprawy, jeżeli życie postanowi przypomnieć, że błotnik spotkał się ze słupkiem.
To dobry przykład problemu, przed którym stoi dziś branża.
Czy lekarstwem na range anxiety rzeczywiście powinny być coraz większe baterie?
Czy może rozwiązaniem są lepsza aerodynamika, efektywność, gęstsza sieć ładowania i bardzo szybkie ładowanie?
Volvo najwyraźniej daje klientowi wybór.
P6 jest podejściem umiarkowanym.
P12 jest podejściem:
„Skoro zasięg cię martwi, proszę bardzo. Oto prawie 120 kWh. Teraz znajdź nowy problem.”
Cena jest znacznie bardziej agresywna, niż można było oczekiwać
EX60 zaczyna się w Polsce od 281 900 zł. P10 kosztuje od 294 900 zł, a P12 od 320 900 zł. 2
To nadal dużo pieniędzy.
Nie będziemy udawać, że samochód za prawie 300 tys. zł jest demokratyzacją elektromobilności.
Ale na tle premium ten cennik jest interesujący.
Zwłaszcza P10.
Dopłata z P6 do P10 wynosi tylko 13 tys. zł, a w zamian dostajemy napęd AWD, większą baterię, większy zasięg, 510 KM i dużo wyższy moment.
Jeżeli poziom wyposażenia obu wersji jest podobny, P10 może być najbardziej kuszącą odmianą.
I właśnie dlatego w pełnym RACHUNKU AUTOMETR porównamy nie tylko ceny katalogowe, ale także:
ubezpieczenie, koszt energii, finansowanie, utratę wartości, serwis oraz przewidywaną wartość odsprzedaży.
Bo samochód nie kosztuje tyle, ile jest napisane w konfiguratorze.
Kosztuje tyle, ile znika z konta przez trzy lata.
To zwykle znacznie mniej romantyczna liczba.
810 km może być najważniejszym marketingowym atutem EX60. Ale my chcemy wiedzieć, ile naprawdę przejedzie
I tu dochodzimy do formatu, dla którego w ogóle stworzyliśmy Autometr.
FOLDER VS RZECZYWISTOŚĆ
Producent deklaruje dla P12:
810 km WLTP.
Autometr sprawdzi:
DO TESTU
-
miasto,
-
trasa 90 km/h,
-
droga ekspresowa 120 km/h,
-
autostrada 140 km/h,
-
warunki mieszane,
-
temperatura otoczenia,
-
średnie zużycie,
-
przewidywany zasięg zimowy po osobnym teście.
Dopiero wtedy obok 810 km pojawi się nasza liczba.
Nie wcześniej.
Bo świat naprawdę nie potrzebuje kolejnego portalu, który kopiuje WLTP i następnie pisze, że samochód ma „imponujący zasięg”.
AUTOMETR SCORE
Tutaj w finalnej publikacji znajdzie się pięć ocen:
| Kategoria | Wynik |
|---|---|
| Prowadzenie | DO TESTU |
| Komfort i codzienność | DO TESTU |
| Napęd i efektywność | DO TESTU |
| Technologia i wykonanie | DO TESTU |
| Wartość i koszt posiadania | DO TESTU |
| AUTOMETR SCORE | DO TESTU / 10 |
I właśnie tak ma to działać.
Brak wyniku jest lepszy niż wynik wymyślony na podstawie zdjęć prasowych i tabeli danych.
Co już dziś można powiedzieć
EX60 trafia w bardzo dobry moment.
Z jednej strony klienci przestają traktować samochód elektryczny jak eksperyment.
Z drugiej nadal oczekują, że za 300 tys. zł dostaną produkt bez kompromisów typowych dla pierwszych generacji EV.
Volvo daje im:
bardzo duży zasięg,
bardzo szybkie ładowanie,
architekturę 800 V,
sensowną cenę wejścia,
trzy wyraźnie różne warianty,
produkcję w Szwecji,
i markę, której nie trzeba przedstawiać.
To mocny zestaw.
Popyt jest zresztą na tyle wysoki, że Volvo jeszcze przed rozpoczęciem właściwych dostaw zwiększało planowane wolumeny produkcji. Firma informowała o ponad 3000 zamówień w samej Szwecji oraz zainteresowaniu przewyższającym wcześniejsze prognozy w Europie. 3
Rynek najwyraźniej również uważa, że ten samochód ma sens.
Wstępny werdykt
Na papierze EX60 wygląda jak samochód, którego Volvo potrzebowało bardziej niż kolejnego efektownego elektryka.
Jest wystarczająco nowoczesny, żeby nie sprawiać wrażenia spóźnionego.
Wystarczająco mocny, żeby specyfikacja nie wyglądała źle przy BMW czy Porsche.
Wystarczająco szybki w ładowaniu, żeby długie podróże przestały być logistycznym hobby.
I, co być może najważniejsze, jego cena nie odlatuje od rzeczywistości segmentu tak bardzo, jak można było się obawiać.
Ale jest też powód, dla którego w tytule napisałem, że EX60 musi być naprawdę dobre.
Nie wystarczy już być dobrym elektrykiem.
W 2026 roku konkurencja jest zbyt mocna.
Volvo musi zrobić po prostu bardzo dobry samochód.
Cichy.
Wygodny.
Dobrze zaprojektowany.
Przewidywalny.
Efektywny.
I taki, o którym po tygodniu przestaje się myśleć jak o samochodzie elektrycznym.
Po prostu jak o Volvo.
Jeżeli EX60 to potrafi, XC60 może właśnie dostać następcę, którego naprawdę potrzebowało.
Jeżeli nie, 810 km zasięgu będzie tylko bardzo dużą liczbą w bardzo ładnym katalogu.
Ostateczny werdykt wydamy po pełnym teście Autometr.
W SKRÓCIE
-
Volvo EX60 kosztuje w Polsce od 281 900 zł.
-
Dostępne są wersje P6, P10 AWD i P12 AWD.
-
Maksymalny zasięg WLTP wynosi 810 km.
-
Ładowanie 10-80 proc. trwa od 16 minut.
-
Topowa wersja ma 680 KM.
-
Pierwsze dostawy w Europie rozpoczęły się w lipcu 2026 roku. 2
-
Autometr Score: do uzupełnienia po rzeczywistym teście.
VIDEO
Do drugiej tury:
„Volvo EX60 w 5 minut: zasięg, ładowanie, komfort i Folder vs Rzeczywistość”.
Linkowanie wewnętrzne
Docelowo łączymy ten materiał z:
Volvo EX60 / Za kierownicą, Folder vs Rzeczywistość EX60, Rachunek EX60, analizą rynku Volvo, materiałem o architekturze software-defined vehicle oraz przyszłym porównaniem EX60 vs BMW iX3 vs Audi Q6 e-tron.
Źródła
O autorze
Tomasz WypychOd dwudziestu lat opisuje motoryzację z perspektywy kierowcy, a nie tabeli z danymi. Prywatnie broni ręcznej skrzyni biegów.
Wszystkie teksty autora